Prawo / Zaiks

Publiczne odtwarzanie podkładów muzycznych

Na każde nagranie muzyczne składają się trzy dobra: utwory (kompozycja muzyczna, słowa), artystyczne wykonania (wokal, instrumenty) oraz fonogram (zapis wykonania utworu). Do każdego z tych dóbr przysługują odrębne prawa opisane ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej zwana „ustawą”): prawo autorskie – twórcom ( art.16, 17 ustawy), prawo do artystycznego wykonania – artystom wykonawcom (art. 86 ustawy), prawo do fonogramu – producentowi (art.94 ustawy). Każdy z tych podmiotów może rozporządzać wyłącznie własnym prawem.

Producent fonogramu (np. w formie midi lub audio) chcąc udostępniać cudze utwory w Internecie musi mieć zezwolenie (licencję) od autorów lub jego przedstawiciela, w Polsce Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, które reprezentuje zarówno autorów polskich, jak i zagranicznych. Licencja uzyskana od ZAiKS-u obejmuje wyłącznie prawo udostępnienia utworu na portalu producenta np.utworki.pl do użytku prywatnego osób, które je stamtąd pobiorą. W żadnym wypadku utwory, w formie midi, audio, MP3 lub innej, pobrane z jakiegokolwiek portalu nie mogą być bez odrębnej zgody (licencji) ZAiKS-u, lub czasami samych autorów, publicznie odtwarzane np. na dyskotece, w klubie, pubie, restauracji, sklepie, domu kultury, karaoke itd., a także wykorzystywane w inny sposób.

Zgodnie z art.17 ustawy autorzy mają wyłączne prawo do wszystkich możliwych pól eksploatacji utworów i otrzymywania za korzystanie na nich wynagrodzenia. Producent nie może więc, w imieniu autorów udzielić komukolwiek zgody na publiczne odtwarzanie utworów, które udostępnia we własnym portalu na podstawie licencji ZAiKS-u. Producent może udzielać zezwoleń tylko w stosunku do fonogramu, który sam sporządził. Zespoły muzyczne, wokaliści, imprezy karaoke itp. korzystający z podkładów muzycznych pobranych ze stron producentów plików muzycznych, a raczej organizatorzy ich występów, są zobowiązani uzyskać odrębne zezwolenie (licencje, umowę) na publiczne odtwarzanie utworów. Brak takiego zezwolenia jest przestępstwem opisanym art.116 ustawy a także naruszeniem autorskich praw majątkowych, rodzącym odpowiedzialność odszkodowawczą w zakresie opisanym art.79 ustawy. Producent wynajmując do konkretnego nagrania utworu artystów wykonawców, może stać się, w drodze umowy z nimi, właścicielem praw do artystycznego wykonania. Tak więc producent plików muzycznych, może rozporządzać swoim prawem (np. w formie licencji) wyłącznie na korzystanie z jego fonogramu i artystycznych wykonań, ale nie na korzystanie, w tym publiczne odtwarzanie, utworów. Jedynym usprawiedliwieniem braku zgody autorów może być wygaśnięcie ochrony autorskich praw majątkowych, czyli upływ 70 lat od śmierci twórcy utworu lub ustawą dozwolony użytek.

Producentowi fonogramu zgodnie z art.94 ust.5 ustawy przysługuje wynagrodzenie za publiczne odtwarzanie fonogramu. Za publiczne odtwarzanie wykonań prawo do wynagrodzenia na podstawie art.86 ust.3 ustawy przysługuje artystom wykonawcom. W przypadku braku umowy z producentem i zapłaty należnego mu z tytułu publicznego odtwarzania fonogramów i artystycznych wykonań wynagrodzenia, prawo do jego egzekucji mają trzy upoważnione przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego organizacje zbiorowego zarządzania prawami pokrewnymi: STOART (Związek Stowarzyszeń Artystów Wykonawców) i SAWP (Stowarzyszenie Polskich Artystów Wykonawców Muzyki Rozrywkowej) w imieniu artystów wykonawców oraz ZPAV (Związek Producentów Audio-Video) w imieniu producentów fonogramów.

Na ich rzecz bowiem działa „domniemanie zarządu” opisane art.105 ustawy. Okazanie się umową z producentem i przekazanie mu wynagrodzenia za publiczne odtwarzanie fonogramów i artystycznych wykonań uniemożliwia żądanie zapłaty od użytkownika przez w/w organizacje. Wyjątkiem byłaby sytuacja, gdyby producent fonogramu powierzył ZPAV swoje prawo w zarząd. Przy tym należy pamiętać, że producenta nie wiążą przepisy ustawy o przejściu praw majątkowych (art.41 – 68 ustawy) a więc może „handlować” swoim prawem do fonogramu w każdy przez prawo dozwolony sposób (na zasadach kodeksu cywilnego) i żądać odpowiedniego wynagrodzenia od każdego użytkownika na zasadach ogólnych.

Krzysztof Lewandowski
specjalista prawa autorskiego

Co do prawnych problemów związanych z plikami MIDI zasiegnęliśmy rady
specjalisty prawa autorskiego Pana Krzysztofa Lewandowskiego.

Jedno z Jego wyjaśnień publikujemy poniżej:

Prawo autorskie do muzycznych plików „midi”

Plik midi to nic innego jak zapisane w formie cyfrowej m.in. utwory muzyczne, nuty, dźwięki. Jednakże sam taki zapis utworu muzycznego nie przesądza o prawie do dalszego korzystania i rozporządzania utworem muzycznym przez dokonującego zapisu. Dla określenia zakresu tego prawa istotne będzie co podczas „zapisywania” dzieje się z samym utworem i w efekcie co jest rozpowszechniane: utwór oryginalny czy jego opracowanie. Przypomnę, że na rozpowszechnianie utworu oryginalnego, jak i jego opracowania, niezbędne jest zezwolenie autora utworu pierwotnego, co wynika z przysługujących autorowi praw wyłącznych, osobistych i majątkowych (art.16 i 17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych), jak i praw zależnych (art.2 w/w ustawy).

Z utworem oryginalnym w postaci pliku „midi” będziemy mieli do czynienia wtedy, gdy przenoszący nuty (melodie) na zapis cyfrowy nie dokonuje w nim żadnych zmian, nie wnosi żadnego własnego wkładu twórczego, wykonuje tylko techniczny zabieg z użyciem „narzędzi i instrumentów komputerowych”. Słuchając utworu nie zauważamy żadnych istotnych zmian w melodyce, rytmie, instrumentacji, nie jest on aranżacją utworu pierwotnego. Opracowanie natomiast jest przedmiotem zabiegu twórczego a nie technicznego. W jego wyniku powstaje nowy utwór, w którym współistnieją warstwy wniesione przez autora pierwotnego i opracowującego. Utwór pierwotny jest jednak dominujący, wyraźnie rozpoznawalny i on jest podstawą podjęcia decyzji o dokonaniu przetworzenia. Za opracowania w twórczości muzycznej uważa się m.in. aranżacje utworu, rozpisanie głosu na chór, przerobienie np. utworu muzyki poważnej na jazzową, istotne zmiany w instrumentacji . Sam więc zapis cyfrowy utworu bez ingerencji w jego strukturę nie jest opracowaniem.

Dla rozpowszechniania oryginalnego utworu muzycznego w formie pliku midi potrzebne jest zezwolenie autora utworu lub reprezentującej go organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, w przypadku Polski – Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. Jeśli polem rozpowszechniania ma być Internet (lub sieci komórkowe itp.) a jego przedmiotem już wcześniej opublikowane drobne utwory muzyczne i słowno-muzyczne (piosenki), to zgodnie z art.211 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych zezwolenia na to może udzielić wyłącznie organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, czyli wymieniony wcześniej ZAiKS, reprezentujący także autorów zagranicznych. Udzielenie tego zezwolenia następuje poprzez zawarcie umowy licencyjnej między rozpowszechniającym a ZAiKSem.

Nieco inna sytuacja wystąpi gdy przedmiotem rozpowszechniania będzie opracowanie. Tu zezwolenie organizacji zbiorowego zarządzania może okazać się niewystarczające a to z powodu treści art.2 w/w ustawy nakazującego uzyskać na korzystanie lub rozporządzanie utworem zezwolenie autora utworu pierwotnego. Opracowanie jest ingerencją w utwór pierwotny i może powodować niekorzystne skutki w sferze praw osobistych autora utworu pierwotnego. Zła aranżacja może zepsuć dobrą opinie autora oryginału. Podobnie bezsensowne zmiany w instrumentacji. Dla legalności rozpowszechniania opracowania, niejako zatwierdzenia nowego kształtu utworu, niezbędna jest zgoda autora utworu pierwotnego. Tę zgodę trzeba uzyskiwać przez okres obowiązywania autorskich praw majątkowych (art.36 ustawy), czyli czas życia autora i jeszcze 70 lat po jego śmierci (zgodę wyrażają spadkobiercy lub nabywcy praw majątkowych). Może więc zdarzyć się, jeśli powierzymy digitalizację utworu twórcy muzykowi a on dokona w nim różnorodnych zmian o charakterze opracowania, to pomimo zawarcia umowy licencyjnej z Zaiksem, będziemy musieli uzyskiwać odrębne zezwolenie autora pierwotnego aby nie naruszyć jego praw i nie narazić się na odpowiedzialność cywilną a także karną. Najpewniej też ZAiKS odmówi nam licencji na rozpowszechnianie opracowania bez zgody autora pierwotnego.

W przypadku przenoszenia utworu na plik midi powstanie także pytanie, czy osoba dokonująca fizycznie tego przeniesienia może być uważana za artystę wykonawcę a co za tym idzie powstaną na jej rzecz prawa pokrewne z art.86 ustawy. Z informacji, które uzyskałem od zajmujących się tym osób wynika, że główną rolę w tym przenoszeniu odgrywają „narzędzia elektroniczne”, oprogramowanie komputerowe i umiejętności. W żadnym razie tego przenoszenia utworu na plik midi nie da się uznać za artystyczne wykonawstwo i interpretowanie utworu. Może to zaskakujące ale wszystko wskazuje na to, że w przypadku przeniesienia utworu ( z nut, ze słuchu ) na plik midi nie będziemy mieli w ogóle do czynienia z wykonaniem utworu a pomimo tego powstanie jego dźwiękowa wersja. Zawdzięczać to będziemy programowi komputerowemu, który przypisze właściwy dźwięk określonej nucie a także decyzji dokonującego zapisu: melodia – słuch muzyczny – klawisz komputera – dźwięk.

Spotkałem się z kwestionowaniem uznania dokonującego lub zlecającego takie przeniesienie utworu na plik midi za producenta fonogramu w myśl ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Definicja fonogramu z art.94 ustawy opisuje go jako pierwsze utrwalenie warstwy dźwiękowej wykonania utworu lub innych zjawisk akustycznych. Skoro przy przeniesieniu utworu na plik midi nie dochodzi do wykonania utworu, to znaczy, że nie powstaje fonogram w znaczeniu ustawowym? Wydaje się jednak, że byłaby to interpretacja zbyt daleko idąca i zaprzeczająca sensowi przepisu. Choć nie mamy do czynienia z klasycznym artystycznym wykonawstwem utworu, to jednak warstwa dźwiękowa utworu powstaje i to pod czyjąś firmą (lub nazwiskiem) i za wkładem organizacyjnym, finansowym i intelektualnym jej właściciela, który wybrał taką formę techniczną (elektronicznego) utrwalenia utworu. Do tego więc konkretnego utrwalenia elektronicznego utworu powstanie na rzecz producenta prawo pokrewne. Nie oznacza to wcale, że inny producent posługując się tymi samymi narzędziami elektronicznymi nie może dokonać własnego odrębnego utrwalenia tego samego utworu. Oczywiście warunkiem będzie respektowanie praw autorskich – licencja na utrwalenie i określone rozpowszechnianie utworu.

Podsumowując:

Do muzycznego pliku midi przysługują więc: prawo autorskie do utworów i prawo pokrewne do fonogramu.

Legalne rozpowszechnianie oryginalnych utworów muzycznych w plikach midi za pośrednictwem Internetu wymaga aby udostępniający je posiadał licencję organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, w Polsce Stowarzyszenia Autorów ZAiKS oraz aby były wyprodukowane przez udostępniającego lub ich „produkcja” została legalnie przez niego nabyta. Przy rozpowszechnianiu opracowań udostępniający musi mieć dodatkowo zezwolenia autora utworu pierwotnego, no i oczywiście autora opracowania.

Gdyby pliki midi zawierające utwory miały być powielane na jakichś nośnikach celem sprzedaży, wytwarzający ich egzemplarze powinien mieć odrębne zezwolenie na zwielokrotnianie utworów i wprowadzanie do obrotu.

Warto na zakończenie zwrócić także uwagę, że publiczne odtwarzanie muzyki z plików midi, czy to z komputera, czy telefonu komórkowego czy z odtwarzacza czy z innych urządzeń i nośników (np. podczas karaoke) wymaga odrębnego zezwolenia, licencji na publiczne odtwarzanie. Podobnie będzie na innych polach eksploatacji, a to dlatego, że utwór jest dobrem niematerialnym a jego autorowi przysługują prawa do wszystkich pól eksploatacji.

Krzysztof Lewandowski

specjalista prawa autorskiego